Opinie klientów

Tata Karolinki (lat 5) i Weroniki (lat 10)

Dzieci pomimo, że od razu wyraziły chęć uczestniczenia w tym całym wydarzeniem były nim bardzo przejęte. Jechały na nie z dużą ciekawością ale jeszcze w drodze wyrażały swoje zdenerwowanie i tremę. Po wejściu do Studia jednak wszystko bardzo szybko ustąpiło. Dziewczynki pamiętają uśmiechnięte twarze, które zobaczyły po wejściu za drzwi i miłe powitanie. Obsługa szybko zajęła się dziećmi wskazała szatnię i miejsce gdzie trzeba chwileczkę poczekać na resztę grupy. Na stole leżał ilustrowana książka o Tajlandii, która bardzo przyciągnęła ich uwagę. Dzięki temu szybko się ze mną pożegnały i nie było problemu z pozostaniem bez taty. 

Po powrocie po dzieci zastałem je przy stole degustujące własnoręcznie wykonane potrawy. Pomimo, że na co dzień pewnie nie chciały by ich nawet spróbować (znam je dobrze) zajadały się nimi z uśmiechem. Jak mnie tylko zobaczyły natychmiast zapraszały do degustacji i jedna przez drugą zaczęły opowiadać swoje wrażenia. Jeszcze bardziej były szczęśliwe, że otrzymały pudełeczko w które również mogły zabrać przygotowane przez siebie przysmaki dla mamy do domu. Bardzo podobał mi się również fakt, że po jedzeniu dzieci wspólnie musiały ze sobą posprzątać i nastąpiło podsumowanie zajęć. W drodze powrotnej zaraz po ruszeniu samochodem pomimo południowej pory usnęły. Świadczy to o tym ile emocji przyniosło ima całe to wydarzenie. Po powrocie do domu wszystkim napotkanym osobą opowiadały o swoich przeżyciach. Mówiły o Panu Łukaszu, który na początku opowiadał im o Tajlandii, swoich podróżach, nawykach mieszkańców i ich kuchni. Opowiadały też o Paniach z obsługi, które zawsze miały w zasięgu wzroku i mogły liczyć na ich pomoc. Dumne były z tego, że same mogły kroić składniki nożem, rozbijać jajka i wrzucać na gorącą patelnię przełamując bariery. A najbardziej były dumne z owocu końcowego, czyli kolorowych pysznych potraw. 

Dziewczynki praktycznie każdego dnia pytają, kiedy znów będą mogły wziąć udział w następnych zajęciach u Państwa.

Mama Zosi (lat 7 i pół)

Zosia była zachwycona i wszystkich opowiadała, co robiła rano łącznie z tym, jak się robi sos rybny.

Tata Łucji (lat 5), Karolinki (lat 7 i pół) i Ani (lat 12)

Rewelacyjne miejsce, urządzone z pomysłem, nowocześnie ale ...np. kredens czy zegar mają swoją historię... Studio ma wszystko co potrzeba, żeby dobrze bawić się i uczyć przy gotowaniu.Pierwsze zajęcia - kuchnia tajska - odważnie - bo uczą się dzieci. Rewelacyjny Prowadzący (Łukasz o ile dobrze pamiętam) - tak opowiedział o kuchni azjatyckiej, że przez chwilę wszyscy poczuliśmy, że jesteśmy na zatłoczonej ulicy w Bangkoku... A potem pod czujnym okiem opiekunów dzieci kroiły, mieszały, gotowały, smażyły... I wszystkiego próbowały - "tofu nie ma smaku!!@!" ;-) Na koniec wyszedł przepyszny pad thai. Córki bardzo zadowolone, spróbowały nowych smaków. A że porcje bardzo duże to mama i tata też....

Polecamy. Naprawdę świetna zabawa :-)

Mama Zuzi (lat 8)

Zuzia z warsztatów wróciła zachwycona, nieustannie pyta kiedy będą następne. .. podejście trenera było super, dzieci mogły liczyć w każdej chwili na pomoc, mimo braku rodziców. Poznały nowe smaki  dowiedziały się z w jaki sposób robi się sos rybny i wiele innych ciekawych rzeczy. 

Tata Zosi (lat, 5 i pół)

Moja Zosia, lat 5,5, po zajęciach z Panem Łukaszem z kuchni tajskiej wciąż dopytuje kiedy już będzie niedziela. Pełen profesjonalizm, sympatyczna atmosfera, mnóstwo zabawy i poznawanie nowych smaków. Polecam!